Pierwsze tygodnie z instalacją

Montaż zajął dwa dni. Pierwszego ekipa postawiła konstrukcję i panele, drugiego podłączyła falownik w garażu i wszystko sprawdziła. Najdłużej trwało czekanie na zakład energetyczny, który musiał wymienić licznik na dwukierunkowy. Do tego czasu instalacja po prostu stała i ładnie wyglądała.

Optymalizatory tylko tam, gdzie trzeba

Dwa panele przy kominie dostały optymalizatory, bo po południu łapią cień. Reszta pracuje bez nich. Instalator wytłumaczył, że na prostym, niezacienionym dachu dokładanie optymalizatorów wszędzie to głównie dodatkowy koszt i więcej elementów, które mogą się zepsuć.

Aplikacja i nowe nawyki

Falownik ma aplikację, w której widać bieżącą produkcję. Przez pierwszy tydzień zaglądałem do niej co godzinę, co bawiło całą rodzinę. Teraz sprawdzam ją raz, wieczorem.

Bardziej zmieniły się nasze nawyki. Pralka i zmywarka chodzą w środku dnia, a nie w nocy, a bojler grzeje wodę wtedy, gdy świeci słońce. Przy rozliczeniu w net-billingu to ma sens: prąd zużyty od razu jest wart więcej niż ten oddany do sieci.

Możliwość komentowania została wyłączona.